Alienacja rodzicielska. Perfidna i wyrafinowana forma przemocy wobec dziecka

Polski system jawnie pomaga matkom w izolowaniu dzieci od ojców. Prowadzi to do całkowitej destrukcji osobowości dziecka i powoduje jego niewyobrażalną traumę na całe życie.

Dziejące się powszechnie – a skrzętnie ukrywane przed świadomością otoczenia – zjawisko ALIENACJI RODZICIELSKIEJ polega na działaniach tzw. rodzica kontrolującego (będziemy nazywać go alienatorką, ponieważ w przeważającej części przypadków są to kobiety) oraz ludzi wspierających go (nazwiemy ich tu Drużyną Alienatorki), mających na celu całkowite zniszczenie relacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem, który ze względu na ustalenia systemu sądowego jest zazwyczaj “rodzicem weekendowym” lub – jak się go niejednokrotnie określa – “rodzicem drugoplanowym”.

Alienacja Rodzicielska jest przemocą psychiczną względem dziecka, druzgocącą dziecięce serce istoty, która po prostu kocha oboje rodziców, wypaczającą model relacji międzyludzkich w rodzinie, poczucie bezpieczeństwa a w ostateczności – osobowość rosnącego człowieka. Wpaja mu w podświadomość lęk, arogancję, świadomość, iż można manipulować ludźmi i bawić się ich emocjami, nie licząc się z ich następstwami.

Metody stosowane przez alienatorkę celem osiągnięcia celu (izolacja drugiego rodzica, wzbudzenie w dziecku niechęci do jakichkolwiek kontaktów, wzbudzenie w dziecku poczucia iż drugi rodzic jest gorszy, mniej wartościowy, a kontakty z nim są jedynie stratą czasu i powodem do irytacji oraz przykrości wyrządzanej kontrolującemu rodzicowi) obejmują trzy zasadnicze grupy zachowań. Trwające zazwyczaj latami, stają się dla dziecka codzienną karmą, rzeczywistością, którą identyfikuje jako jedyną w świecie (nie zna innej lub jej po prostu nie rozumie w kontraście z codziennością). Co za tym idzie – skuteczność tych poczynań jest niezwykle skuteczna. Kropla drąży skałę, układanie mozaiki w głowie dziecka oraz makabryczna gra jego emocjami (poczuciem winy względem rodzica kontrolującego, ale i rodzica, w którego kierowane są te działania) – przynosi oczekiwane, lecz makabryczne efekty.

Hitler, Stalin i Breivik

Eksperci wskazują, że efektem ALIENACJI RODZICIELSKIEJ mogą być problemy emocjonalne, większa podatność na nałogi, problemy w budowaniu związków intymnych w dorosłym życiu, choroby psychosomatyczne i psychiczne, a także tendencje samobójcze.

Bez obecności drugiego rodzica (ojca) wychowywali się najgłośniejsi terroryści obecnego wieku oraz najwięksi zbrodniarze ubiegłego wieku, a wśród nich: Adolf Hitler, Józef Stalin, Anders Breivik, Osama bin Laden i Adolf Eichmann.

Zdaniem specjalistów, zarówno Hitler, Stalin, Eichmann jak i bin Laden Breivik mogli doświadczyć skrajnej alienacji rodzicielskiej, a demonstrowane przez nich motywy religijne ich zbrodni mogły w rzeczywistości być racjonalizacją postaw wynikających z zaburzeń psychicznych spowodowanych tym procesem.

Spójrzmy na mechanizm trzech metod działania alienatorki i jej drużyny:

1. “Widzisz, co się dzieje, gdy on jest”
To powtarzane jak mantra zdanie wskazuje na negatywność zdarzeń i emocji, z którymi  styka się dziecko i które przeżywa w sytuacji pojawiania się drugiego rodzica. Przykładów tego jest wręcz niepoliczalna ilość:
“nie zadbał o ciebie i znów wróciłeś przeziębiony, znowu muszę brać wolne i siedzieć przy tobie, wszystko przez niego”,
“czemu jesteś taki brudny? nie dba o ciebie, zobacz, jak my dbamy”,
“znów zginęła ta droga zabawka, którą zabrałeś do niego, nie zabieraj już żadnych, bo – sam widzisz – giną i więcej ich nie będziesz miał”,
“kupiłam ci taką ładną czapkę i zobacz – zabrał ci ją, muszę się dopraszać, by n a m ją oddał”, itp.

Niejednokrotnie prowokowane są przeróżne awantury podczas przyprowadzania dziecka do domu alienatorki lub podczas podejmowania dziecka stamtąd. Bierze w nich udział alienatorka oraz jej otoczenie. Awantury te robione są w ten sposób, by widzieli je lub słyszeli sąsiedzi, potencjalni świadkowie “niezrównoważonych zachowań drugiego rodzica”, itd.). Wywoływane są w dziecku emocje, które podlewane paliwem komentarzy, ckliwych pożegnań, rosną do rangi dramatycznych rozstań we łzach, rozpaczy, bo dziecko „odchodzi od kochających go ludzi” a idzie z
p r o b l e m e m, który trzeba usunąć. Burzliwość tych zdarzeń w oczach dziecka staje się powodem złego samopoczucia pozostającego w domu rodzica i jego bliskich, a powodem tego staje się ono właśnie, gdyż idzie z tym drugim. Budzi się w nim poczucie winy, które nie daje się niczym racjonalnie ani wyjaśnić, ani usunąć. Jest coraz głębsze i zaczyna wywoływać zarówno dolegliwości emocjonalne (choćby moczenie nocne powodowane lękiem, ataki agresji, niekontrolowanej złości), ale i rzeczywiste dolegliwości somatyczne (zaparcia lub rozwolnienia, bóle brzucha, bóle głowy powodowane naprężeniem aparatu żucia i napięcia mięśni sterujących żuchwą, zaburzenia snu itd). Trwające przez dłuższy czas zaczynają się przeradzać w dolegliwości chroniczne, przypisane do niego i stanowią powód do podawania przeróżnych medykamentów.

Uczy się więc dziecko kolejnej chorej logiki – na wszystko jest pastylka. Musi być leczone „ze względu na działania “tamtego”„.

2. “Iluzja decyzji”
Manipulująca bezwzględnie alienatorka tak ustawia siebie w rozgrywce przeciw drugiemu rodzicowi, by wszystkie komunikaty płynące “na zewnątrz” wiązane były z “decyzjami” dziecka a nie jego/jej. “Dziecko nie chce iść do ciebie, nie będę go przecież zmuszać”,
“nie wymusisz na nim tego, by poszedł do ciebie, żadnym postanowieniem sądu”,
“dziecko zdecydowało, że dziś zostaje w domu”, itp.
To treści, które póki co alienatorka przekazuje rodzicowi, wobec którego toczy się emocjonalna wojna. Po jakimś czasie to już dziecko wystawiane jest na linię frontu, by to ono wypowiadało te przekazy, które uprzednio zostały mu odpowiednio wyjaśnione, a każda wątpliwość, która zrodziłaby się w sercu dziecka – zostaje skruszona, nie ma tu miejsca na wątpliwości. „Idź i powiedz, oczekuję tego od ciebie” (domyslnie: żądam tego). I dziecko to robi. Co więcej – metodą wzmacniającą taki mechanizm jest
n a g r a d z a n i e dziecka czy to słowami, czy po prostu przedmiotami, których wartość buduje się w głowie dziecka i wytwarza się pragnienie ich posiadania, pomimo ich całkowitej nieprzydatności. Kolejna zabawka, wymarzony zestaw klocków, a u starszych – gadżety elektroniczne, należą do powszechnych środków wzmacniania negatywnych zachowań przedmiotami.
Uśmiechnięta alienatorka, zafundowana kolejna rozrywka w obecności pozostałych członków drużyny alienatorki, czy też po prostu włączony telewizor i bezkrytyczne zezwolenie na korzystanie z niego to codzienność dziecka, które poddawane jest manipulacji alienacyjnej. Dziecko wzrasta w przekonaniu, że to ono decyduje. Iluzja decyzji ciągnie się za nim niejednokrotnie latami, przenosząc się w dorosłość i zaburzając umiejętność trzeźwego wglądu w otaczające człowieka sprawy. Rozczarowanie pojawiające się, gdy zdaje sobie sprawę , iż było przez lata marionetką w życiu pozornie najbliższego sobie człowieka i jego otoczenia, potrafi być rozdzierająco bolesne i rozczarowujące. Niszczy zaufanie i wszystko, co alienatorka zdołała wytworzyć, gdyż okazuje się być kłamstwem.

3. “Białe rękawiczki i syndrom sieroty”
Alienatorka wszystkie swoje działania wykonuje w białych rękawiczkach tak, by nie można było zarzucić jej działania wbrew tzw. “dobru dziecka”. Przenoszenie “decyzji” na dziecko, podpowiadanie mu, jakich reakcji oczekuje, wzmacnianie tego procesu za pomocą systemu nagród, sączenie dziecku latami rzeczywistości zgodnej z wizją alienatorki i jej drużyny – wszystko to składa się na stan, w którym dziecko zaczyna być przekonane, iż dla świętego swojego spokoju lepiej by było, gdyby faktycznie zaprzestał kontaktować się z drugim rodzicem. Biorąc pod uwagę zwykły rachunek zysków i strat oraz własny instynkt samozachowawczy (dziecko chce mieć spokój) – jest zdesperowane i gotowe na “podjęcie ostatecznej decyzji”, co niejednokrotnie dochodzi do skutku. Rozerwanie kontaktu pomiędzy dzieckiem a rodzicem prowadzi w linii prostej do zniszczenia relacji, a przecież to jest właśnie celem alienatora i jego drużyny. To m y tylko potrafimy dać ci miłość, to m y przekazujemy ci jedyny wzorzec, według którego będziesz żył, oceniał ludzi, wartościował ich, to m y decydujemy o tym, co lubisz, a co nie, to m y decydujemy o tym, na jakie zajęcia będziesz chodził, czym się bawił, z jakimi kolegami spotykał. Odcięcie dziecka od rzeczywistości drugiego rodzica stawia je w pozycji bezrefleksyjnej kukiełki, która jest sterowana. Jest oduczana analitycznego myślenia, a z pewnością otwartego wypowiadania się o swoich emocjach innych, niż akceptowane przez alienatora. Wszystko ma być tak, jak m y sobie tego życzymy. By nie musieć liczyć się z kimkolwiek, by nie brać odpowiedzialności za wychowanie dziecka, by nie tłumaczyć nikomu niczego. To m y cię wychowujemy, jesteś nasz. Jak przedmiot. I my mamy
w ł a d z ę. Nad tobą. Ta “władza” niejednokrotnie przenoszona jest na dorosłego już człowieka, który nie może zbudować swojej rodziny, gdyż alienatorka i jej drużyna ponownie sięgają po swoją “własność”, odpalają te same pociski, których używali do niszczenia poprzedniego “wroga”. Z tą różnicą, że teraz dzieje się to wobec człowieka przynajmniej metrykalnie w innym momencie życia.

Alienatorka konsekwentnie odcina od dziecka “tamtą” część rodziny, kolegów, znajomych i wszystkich których obecność mogłaby zaburzyć efektywność jego poczynań względem dziecka. Osierocone z jednego z rodziców, z jednym odciętym skrzydłem, cały czas ma odgrywać rolę zadowolonego i szczęśliwego dziecka swojego “jedynego kochającego rodzica, który dba o nie tak, jak nikt inny nie potrafi i który zapewnia mu wszystko, czego ono potrzebuje”.

Takich sytuacji, takich “rodzin” jest wokoło nas zbyt wiele, by o tym milczeć. Ludzie dotknięci procesem alienacji rodzicielskiej to przede wszystkim dzieci, które widujemy na ulicach, spotykamy w szkołach. To milczący świadkowie systematycznego niszczenia ich wewnętrznego “ja”, niszczenia dziecięcej wrażliwości, czułości; to istoty przerabiane na bezemocjonalne cyborgi, których zadaniem jest zaspakajanie alienatorki i jej chorej potrzeby niszczenia drugiego rodzica z powodów jemu tylko znanych. Odgrywanie się dzieckiem na jego drugim rodzicu za własne niepowodzenia, rozczarowanie, zwykła zemsta, są dowodem intelektualnej i emocjonalnej płaskości oraz całkowitej niedojrzałości do bycia rodzicem właśnie. Te dzieci w szkołach nie raz wybuchają nagłym gniewem, wdają się w bójki (wiadomo: “z rozbitej rodziny”, “taki właśnie przykład wynosi z domu weekendowego rodzica”, “w ten sposób uczą go załatwiać konflikty”), nie potrafią się skupić nad zajęciami. Widoczne zaczyna być, iż z dzieckiem jest coś nie tak. Ale oczywiście alienatorka pytana przez nauczycieli zapewnia, że… „wszystko jest w porządku, to tylko ten drugi…” I robi to tak, by dziecko te słowa dobrze słyszało – patrz: mechanizm nr 1.

Jeśli wiesz o sytuacji, która w części choćby przypomina Ci wyżej opisane mechanizmy, jeśli z Twoim dzieckiem do szkoły chodzi takie, które dotknięte jest tym bezwzględnym mechanizmem niszczenia – spróbuj o tym mówić głośno, otocz je ciepłem i zrozumieniem, pokazuj mu to, iż kochanie obojga rodziców jest dobre i dla niego bezpieczne. Pokazuj, że równowaga stanowi bezpieczeństwo. Wskazuj taką rodzinę, jako miejsce przemocy psychicznej wobec dziecka. Jak namawia nas Rzecznik Praw Dziecka: REAGUJ, MASZ PRAWO.

****************

Alienacja rodzicielska jest konsekwentnie wspierana przez system. Orzeczenia sądowe w sprawach rodzinnych i rozwodowych nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Prawie wszystkie sprawy kończą się odebraniem dziecku ojca. Rozstrzygnięcia orzekające opiekę naprzemienną, która jako jedyna gwarantuje dziecku wychowanie bliskie wychowaniu w normalnej rodzinie z tatą i mamą na co dzień, to pojedyncze przypadki, bliskie błędowi statystycznemu. Jak to jest, że mężczyźni, którzy przez lata są wspaniałymi mężami i najcudowniejszymi tatusiami, w pismach sądowych nagle stają się „przemocowcami”, „leniami”, „dewiantami”, „wariatami”, „gwałcicielami” i „pedofilami”? Czy rzeczywiście nagle „dobro dziecka staje się zagrożone” przy ojcach i trzeba im ograniczyć lub odebrać prawa rodzicielskie? Oczywiście, że nie. Ale wychowanie kolejnego pokolenia niezdolnych do samodzielnego myślenia i w dodatku zwichrowanych psychicznie i nieszczęśliwych, cierpiących i wystraszonych, a przez to wszystko NIEZDOLNYCH DO WALKI jednostek, jest bardzo na rękę rządzącym. Tak samo jak kilkanaście milionów wyborczych głosów alimenciar, kupionych za alimenty zneutralizowanych przez cierpienie ojców i kwotę pięćset złotych miesięcznie na dziecko zabraną nam wszystkim.

Zdjęcie w nagłówku: Janko Ferlic / Unsplash


Opracowała: Róża Florczak
Na podstawie: „Alienacja rodzicielska” w portalu Killuminati.pl
Oryginalny artykuł wraz z materiałami filmowymi jest dostępny
tutaj.

Udostępnij

25 Replies to “Alienacja rodzicielska. Perfidna i wyrafinowana forma przemocy wobec dziecka”

  1. Najbardziej trafny komentarz , 100 % Prawdy w opisie dramatu Alienowanego Dziecka , ktoremu zabrano jednego rodzica , najczesciej Ojca . Czas pokoju , czas rozkwitu , czas wzrostu gosopdarczego . Wszyscy biegna ze swoim zyciem i zaden Rzad , tego wspanialego kraju nie potrafil , usyszec glosu rozpaczy tysiecy dzieci alienow anych codziennie od drugiego kochajacego rodzica . Te dzieci , przyszli ojcowie i mamy zapytaja Was kiedys Dlaczego ? Dlaczego zabraliscie mi mojego tate , gdzie byl moj ojciec ? Stal pod zamknietymi drzwiami a ja bylem /am / tuz za nimi . Nie zrobiliscie Nic zeby te drzwi otworzyc . Bylem / am/ tylko malym dzieckiem i nie potrafilem / am / sam . Dlaczego nikt z Was mi nie pomogl ? Pozostal mi tylko w pamieci zlowrogi wyraz Alienacja Rodzicielska – dalej Bezkarna !!!

  2. Cóż za trafiony tekst !! Córka od pierwszego roku życia jest poddawana tej psychozie … dzis ma 9 lat i po dlugich latach wspolnych chwil teraz postanowiła zrezygnowac z jednego rodzica…. najgorsze jest to ze nie ma skutecznej walki z takim procederem …. jynie.śmierć alienatorki moze zakonczyc tą psychoze .

    1. Mega komentarz jestem tego samego zdanie niestety takie polskie prawo !!!!jedno jedyne rozwiązanie to ŚMIERĆ ALINATORKI by ulżyć dziecku i zakończyć to gówno smutne ale prawdziwe

      1. Robimy coś więcej – niszczymy patologiczne sądy, które pozwalają alienatorkom pielęgnować ich chore ego i zabijać nasze Dzieci…

  3. Wypisz-wymaluj moja sytuacja. Kilka lat walki w sądzie o opiekę naprzemienną. Nadal bez skutku. Kolejne zespoły biegłych, RODKi (czy jak tam teraz to zwą) a alienacja postępuje. Co do joty według opisanych tu zasad.

  4. Dyskryminacja ze względu na płeć. Nic więcej. Sprawiedliwości nie ma tu ŻADNEJ. Ja swojemu dziecku słowa nie powiedziałam na temat ich ojca.. a teraz oddali moje dzieci ojcu, który jawnie je ode mnie alienuje I NIC. Nikomu to nie przeszkadza. Nie ma po co wracać do tego kraju, w którym panuje taki BURDEL.

  5. Artykuł bardzo trafny, przejmująco smutny, już wiemy, że tak to wygląda w polskiej rzeczywistości, ale podpowiedzcie, jak z tym zjawiskiem walczyć? Co może zrobic tata którego to dotyczy? Sąd orzekł, że jego rolą jest utrzymanie dzieci, czyli alimenty, a matka – w pełni sprawuje funkcje wychowawcze (tzn jest i matką i ojcem ??). Legalnie sprowadzono rolę ojca do funkcji sponsora….

    1. Bo dla systemu taka ma być rola ojca, którego trzeba go zniszczyć. A dziecko po takiej traumie będzie już zawsze cierpieć.

  6. Dzieci często nie wytrzymują sytuacji gdy ojciec nienawidzi matki, mówi o niej ta osoba, ona, alienatorka, przychodzi kiedy mu chce i żąda wielogodzinnych spotkań z dzieckiem nie zważając na fakt iż rozwala po uporządkowane, stabilne życie. Wmawia dziecku, że może to robić bo ma takie same prawa jak matka.
    Obecnie jest bardzo modne obrzucanie matek wyzwiskami ( właścicielka, alienatorka) nie wnikając w fakty z życia rodziny. Mało kto dociera do źródeł problemu. Faktu, że rodzic z którym unika kontaktu był przemocowy i jest taki nadal a dostosował tylko formy instrumenty zadawania ran do tych obecnie „na fali”. Nie bierzemy pod uwagę ilu z tych „walczących, biednych ojców” krzywdziło i krzywdzi matki a gdy te, znajdą siłę by odejść są atakowane nadal przez dziecko przez rzekomą alienację.
    Jak byście się zachowujecie, gdy ktoś długotrwale nienawidzi, oczernia, wyzywa bliską wam osobę: męża, dziecko, brata, tatę, mamę ? Unikacie kontaktu?
    Bardzo Nieprawidłowo – powinniście być ukarani bolesną grzywną, więzieniem i jeszcze zapłacić odszkodowanie za zniszczenie tej ” szczególnej” więzi…

    1. Odpowiedź jest nie na temat. Nie o tym jest artykuł. To typowa odpowiedź „skrzywdzonych” kobiet (przynajmniej tak im się wydaje) przypominająca odzywki komunistycznych bandytów, którzy na zarzuty ich skurwysyństwa ze strony np. tzw. „Zachodu” odpowiadali: „A u was biją murzynów!”. Polecam przeczytanie artykułu jeszcze raz, tym razem ze zrozumieniem.

  7. A co z ojcami, którzy sami siebie alienują od swoich dzieci? Nie chcą się z nimi widywać. Chciałabym poznać męski punkt widzenia.

    1. Alienacja polega na czym innym. Zostało to opisane w artykule. Temat pseudo-ojców będzie poruszony w naszym portalu już wkrótce.

  8. Nawet nie chce mi się tego czytać.
    Ale jak Sąd daje ojcu przyzwolenie na picie w obecności dziecka, to wszystko jest Oki. Matka ma się na to godzić. I nie istotnym jest fakt, że ojciec widzi się jeden weekend w miesiącu. Uzasadnienie- „kolegów przecież nie wyproszę jak już przyszli” . Argument wypowiedziany w Sądzie, przyjęty przez sędzine. Bo co, bo matki zasranym obowiązkiem jest zmuszanie dziecka do kontaktów dziecka z ojcem ?! Nie bądzcie śmieszni !!! A gdzie ojciec walczący o kontakty z dzieckiem, zdrowe kontakty, po których dziecko chętnie wraca i chce jeździć. To matka wysłuchuje i dla „dobra dziecka” pcha je w nienawiść i nieudolność, żeby potem zebrać plon – „po co karzesz mi tam jezdzic”, „nie chce, nie zmuszają mnie wiecej”, „sam muszę sobie ze wszystkim radzić u taty, śniadania mi nie zrobił”, „ile razy mam Ci powtarzać, że u taty się nie myje” – to tylko namiastka tego co słyszy wiele matek chcących by dziecko miało kontakt z ojcem.

    1. Komentarz jest nie na temat. A jeśli dziecko nie chce się widzieć z ojcem, to jest to wina matki-alienatorki, która podejmuje działania opisane w artykule. Alienacja rodzicielska, zarówno czynna jak i bierna, jest zaburzeniem psychicznym i jednostką chorobową sklasyfikowaną. Kod alienacji rodzicielskiej w klasyfikacji chorób ICD-11 wydanej przez WHO to: QE52.0 (Caregiver-child relationship problem) i QE52.1 (Loss of love relationship in childhood). Polecam ten artykuł. Jej forma czynna powinna być karalna z artykułu 156 i 157 kk., do czego dążymy. A jeżeli ktoś trafił na debila i skurwysyna, który nie chce opiekować się dzieckiem, to jest to wina tej osoby, bo sama sobie takiego wybrała. Ale z takimi gnojami też walczymy. Bo tu skupiamy normalnych ojców, których jedynym celem jest opieka nad własnymi dziećmi, uniemożliwiana przez psychopatki z sądów i alienatorki, które doprowadzają do całkowitego wyniszczenia psychiki i niewyobrażalnego cierpienia dzieci.

  9. Witam Mega tekst wszystko się zgadza. Słuchajcie taka alinantką (niewiele czy to dobrze napisane) jest matką syna od mojego partnera.To co ona robi jest chore i nie do przyjęcia Partner ma związane ręce nie wiemy co robić do kogo udać się po pomoc ??? Mieszkamy 1000 km od dziecka Gdzie taka sprawę zgłosić Partner chce mieć kontakt telefoniczny z dzieckiem ale co te dziecko przez gen tel wygaduje to się w głowie nie mieści

        1. Można. Właśnie grupa najsilniejszych ojców zainicjowała Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Alienacji Rodzicielskiej. Próbujemy zmienić chory system, który pozwala psychopatkom niszczyć nasze dzieci. Polecam ten artykuł i relacje filmowe:
          https://tylkotata.pl/sady-to-zbrodniarze-w-parlamencie-ostro-o-alienacji-rodzicielskiej/
          To dopiero początek. Prawdziwy ojciec walczy do zwycięstwa!
          A jeśli ktoś chciałby nas wesprzeć, to prosimy o rozpowszechnianie naszego skromnego portalu. Dziękujemy i zapraszamy jak najczęściej na nasze strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *