Alimenty natychmiastowe – nowy pomysł „geniuszy” z Wiejskiej

Sejmowa podkomisja wprowadziła do projektu nowelizacji kodeksu rodzinnego przepis określający wartość pierwszych alimentów natychmiastowych – ustaliło Prawo.pl. Ma obowiązywać do czasu obwieszczenia ministra sprawiedliwości o wysokości podstawy obliczeń.

Artykuł zatytułowany „Alimenty natychmiastowe – mniej niż 500 złotych na dziecko” zamieścił wczoraj portal Prawo.pl [LINK >>]. Odnosząc się do tego artykułu, sędzia Jacek Ignaczewski na stronie „Imponderabilia sądowe” na FB, zapytał internautów, co sądzą na temat tego pomysłu.


Oto mój komentarz zamieszczony w odpowiedzi na jego pytanie: „Alimenty natychmiastowe” – co myślicie?

„Oczywiście: na zasadach duńskich – jak najbardziej!

Inaczej jest to tylko następny krok/ukłon w stronę pseudo-feministek akà uciemiężonych Polek mający prowadzić je do «wyzwolenia» od mężczyzn, których często same zmusiły do przymusowych małżeństw przez narzucenie im niechcianej i nie planowanej przez nich ciąży. To te same pseudo-feministki, które także stosują przemoc ekonomiczną wobec mężczyzn przez celowe niepodejmowanie przez nie pracy. A więc państwo pod naciskiem sitwy adwokackiej dalej wspiera polski przemysł rozwodowy, który jest jednym z największych na świecie.

Alimenty w Danii wynoszą w przeliczeniu 650 zł na jedno dziecko przy miesięcznym dochodzie do 20.000 zł. Podzielmy tę kwotę przez 4, by uzyskać polskie realia: a więc 162,5 zł na jedno dziecko miesięcznie przy dochodzie do 5000 zł, co dotyczy większości Polaków. Duńczycy płacą GROSZE i to jest głównym powodem tej wysokiej ściągalności alimentów w Danii. Najważniejszym powodem jest fakt, że ponad 60% nie płaci alimentów w ogóle, bo sprawuje opiekę naprzemienną, a więc ponoszą koszty związane z utrzymaniem dzieci osobiście. Tylko niecałe 40% płaci alimenty, i to z tych niecałych 40% zobowiązanych do płacenia alimentów aż 88% je płaci! Tej kluczowej informacji ani minister Ziobro, ani minister Wójcik czy też minister Jaki lub rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, nie chca przekazać polskiemu społeczeństwu! Powołują się na rezultaty systemu, który za wszelka cenę ukrywają przed polskim społeczeństwem!

Pytanie: co by matki Polki zrobiły, gdyby miały żyć w Duńskich warunkach? Odpowiedź jest bardzo prosta: nie posiadając więcej możliwości zysków finansowych na swych dzieciach, same by szybko zaczęły żądać opieki naprzemiennej lub oddawać dzieci ojcom w pełnym wymiarze! 

Polskie dzieci są na dzień dzisiejszy zakładnikami finansowo-emocjonalnymi swych matek które wraz z sitwą adwokacką zrobiły sobie wielki biznes na alimentach!

Dzisiejsze koszty przedstawiane przez matki Polki w sprawach alimentacyjnych przekraczają koszty utrzymania dziecka w takich krajach jak Dania czy Norwegia! Kto normalny zapisuje 8 miesieczne dziecko na prywatne kursy nauki obcych języków?! To powinno dać sędziom do myślenia… Niestety, jak wiemy: sędziowie często kupują te bajki o „wysokiej stopie życia” oraz potrzebach wziętych z nieba BEZ żadnych dowodów, i wyłącznie na bazie kłamstw takiej matki i jej świadków/koleżanek, dowalają ojcom alimenty które często przekraczają ich dochody… bo… „ma pan MOŻLIWOŚCI dochodowe”… 

Czy to nie dziwne jak sędziowie polskich sądów rodzinnych SKAZUJĄ mężczyzn de facto na NIEWOLNICTWO (gdzie kodeks pracy oraz międzynarodowe przepisy anty-niewolnicze mówią jasno i klarownie, ile godzin człowiek może pracować, zanim praca zaczyna być określana jako niewolnictwo!!!), a polscy sędziowie piszą w swych uzasadnieniach, że «jeżeli zarabia pan za mało w dzisiejszej pracy, to można pracować na 2 a nawet i na 3 etaty!» Dlaczego nikt nie mówi polskim matkom, że mają MOŻLIWOŚCI dochodowe?! 

Czy jest zatem podstawa do stwierdzenia, że jest powszechnie uznane przez państwo, społeczeństwo i sędziów, że Polki to leniwe, beznadziejne i bezradne kobiety? (statystyki OECD to bynajmniej mówią!). 

Zacznijmy więc nazywać rzecz po imieniu: «alimenty na dziecko ORAZ utrzymanie gospodarstwa domowego jego MATKI, gdyż sama nie jest w stanie sobie, a tym bardziej dziecku, zapewnić podstawowych potrzeb egzystencji…»

Inny ciekawy aspekt głupoty Polskiego prawa: pełnoletnie potomstwo!

Pełnoletnie potomstwo, które dalej zamieszkuje u swych rodziców, ma OBOWIĄZEK przyczyniać się do utrzymania gospodarstwa domowego… Co takiego się zmienia w ich ODPOWIEDZIALNOŚCI jako DOROSŁYCH OBYWATELI PAŃSTWA prawnie odpowiedzialnych za wszelkie swe czyny, gdy następuje rozwód rodziców? 

Nagle high-life i nóżki na stół, i niech OJCIEC płaci za WSZYSTKO?! «Niech haruje, aż mu kolana wysiądą», «nasz jedyny cel w życiu to zniszczyć go!»

To nie jest niczym innym, niż ubezwłasnowolnieniem jednego dorosłego człowieka: ojca (często wbrew własnej woli!) dla korzyści finansowych drugiego dorosłego człowieka – potomka – bez żadnych konsekwencji lub obowiązków dla beneficjenta! 

Co taki ojciec może żądać w zamian od wrednych dorosłych potomków?! NIC! Obojętnie gdzie nie zadzwoni, obojetnie gdzie nie pójdzie, aby dowiedzieć się czegoś o zdrowiu czy nauce, odpowiedź jest ta sama: «to jest dorosła osoba i my panu nie możemy udzielić żadnych informacji…» Taki ojciec wysyła WYROK polskiego sądu tzw. «rodzinnego», w którym jest napisane, że ma uczestniczyć w życiu 24 letniej kobiety, dowiadywać się o jej postępach i dalej ją WYCHOWYWAĆ… – „niestety, to jest dorosła osoba i my panu nic nie powiemy.”

Ojciec, mężczyzna, traci prawo i kontrolę nad własnymi zasobami i nad własnym życiem, dla korzyści potomków, którzy często zapisują się na kursiki na pseudo-uczelniach jak WSB tylko po to, aby dalej móc doić ojca lub Fundusz Alimentacyjny…. CO TO JEST? 

Czy jest w polskim prawie coś takiego jak OBOWIĄZKOWE studia?! NIE? No to z jakiej racji można komuś narzucić utrzymywanie i opłaty za dorosłego człowieka, studenta lub PSEUDO studenta na KURSIKU raz lub 2 razy w miesiącu przez 8 miesięcy w roku?! W cywilizowanych krajach trzeba studiować na co najmniej 50% etatu, aby w ogóle mieć prawo do TYTUŁU STUDENTA oraz ulg studenckich, itd!!! A w Polsce przemysł rozwodowy wymyślił taki myk na dalsze, bezczelne dojenie i ubezwłasnowolnienie polskich ojców przez dorosłych, często w dodatku wrednych i niewdzięcznych potomków!
Jak dlugo polskie państwo będzie zezwalać i twierdzić że 24 letnia kobieta, która pracuje i ma partnera od 2015 roku, z ktorym ma dziecko, jest równocześnie DZIECKIEM, któremu należą się alimenty?!

Komunistyczne prawo tak zwane „rodzinne” oraz cała instytucja „sądów rodzinnych” winny być zlikwidowane!

W kraju jak Norwegia, gdzie procentowo jest więcej rozwodów, 29 urzędników na szczeblu wojewódzkim zajmuje się wszystkimi separacjami, rozwodami oraz pozwoleniami na zawarcie związku małżeńskiego i uznawaniem dokumentów obcokrajowych przy zawarciu związku małżeńskiego z obcokrajowcem!

To wychodzi 212 urzędników na skalę całej Polski!!! 

(38 milionów Polaków : 5,2 miliona Norwegów = 7,3 * 29 = 211,92 / 212 pracowników!) Ci państwowi urzędnicy nie mają nawet sekretarek! Sami ogarniają wszystkie telefony i dokumenty! Można? MOŻNA!

Ile osób pracuje w polskich wydziałach sądów „rodzinnych” oprócz sędziów? Ile adwokatów trudni się eskalowaniem i powielaniem tych wojen rodzinnych? Czy nie byłoby lepiej, gdyby 212 osób zajmowało się tymi sprawami na szczeblu wojewódzkim (należących do biura wojewody), zamiast SĄDY?!

No, nie… Bo z czego by tu żyć tym wszystkim sędziom z wydziałów „rodzinnych”, pracownikom sądów, prokuratur, więzień itd. (nie zapominajmy że to wszystko jest połączone ze sprawami rozwodowymi), co powoduje sprawy alimentacyjne, sprawy o niealimentację, inne sprawy karne, jak fałszywe oskarżenia o wszystko między niebem a ziemią, gdyż jak wiemy – matki Polki robią bezkarnie, co chcą, i kłamią, ile im pasuje, aby tylko osiągnąć swój cel, bez żadnych skutków karnych! Porwania rodzicielskie, alienacja rodzicielska, nękania, stalking wszystkie te sprawy generuje i powiela prawo oraz sędziowie tak zwanych sądów „rodzinnych”… Mówimy o przemyśle, który obraca sumą około 17 miliardów rocznie. Więc nie ma co się dziwić, że żaden z beneficjentów tego systemu nie widzi „potrzeby” zmian, a co dopiero jego LIKWIDACJI…

Powtórzę ponownie słowa naszego wspólnego znajomego, byłego sędziego KRS, który określił to kiedyś tak: „Większość polskich sędziów sądów „rodzinnych” nadawałaby się w najlepszym wypadku do zbierania borówki w Norwegii.” 

To mówi chyba wszystko o stanie tej instytucji oraz o potrzebie jej natychmiastowej likwidacji?!

Pozdrawiam

Eva Lexander

Zdjęcie w nagłówku: Alexander Mils / Unsplash

Udostępnij

18 Replies to “Alimenty natychmiastowe – nowy pomysł „geniuszy” z Wiejskiej”

  1. To pisał zapewne gość, który matce swojego dziecka najchętniej powiedziałby…. „Już go więcej nie zobaczysz”, a potem…. sami wiecie co potem….

    1. Szanowna Pani, polecam czytać ze zrozumieniem. Poza tym, z takim podejściem skutkującym insynuacjami zabójstwa dziecka, naprawdę polecam wybrać się do specjalisty. Tworzy Pani celowo psychozę i może to zostać przez kogoś potraktowane jako podżeganie do przestępstwa. Pomijam fakt, że Pani insynuacje są wątpliwe moralnie.

      1. Tylkotata – to normalne, ze osoby zaburzone czytaja wasze artykuly. Wiekszosc tych kobiet ma charakter roszczeniowy i skupia sie jedynie na tym, ze im sie nalezy : alimenty (tylko kasa), 500+, 300+ , niszczenie dzieci, niszczenie ich rozumu, duszy poprzez wpajanie nieprawdy i oszczeratw np. o ojcu dzieci itd. Same sa oszukiwane przez system, ale one sa tak nieszczesliwe i chore, ze w jaki sposob maja patrzec na dobro i potrzeby wlasnych dzieci? Moze lobotomia by im pomogla. A co do alimentow to pamietajmy – Obowiązek alimentacyjny to wychowywanie dziecka, osobiste starania, dbanie o rozwój fizyczny, duchowy i intelektualny, odżywianie dziecka a dopiero jako dodatkowy element jest realizacja tego obowiązku w gotówce. Państwo skupia się na finansach wykorzystując deficyty psychiczne rodzica alienującego, zaszczepia dzieciom syndrom PAS, a wiadomo, że takim zatomizowanym obywatelem łatwiej manipulować. Ludzie nie mają pojęcia, że system nie działa dla „dobra dziecka”, ba w ogóle nie ma nawet takiej definicji. To po prostu czysty biznes a towarem sa dzieci. Proste.

    2. I tu mamy dużą część problemu: społeczeństwo które nie jest w stanie zrozumieć bólu po drugiej stronie; liczy się tylko ich sprawa, ich „ogródek”, ich racja. To jest inaczej znane jako brak empatii.
      Ludzie pozbawieni empatii to odpady tego świata; obojętnie jaką mają płeć.
      Nie ukrywam ze umiejetność czytania i ZROZUMIENIA tego co się czyta tez jest przydatna 😉
      Pozdrawiam,
      Eva Lexander

  2. Tylkotata – to normalne, ze osoby zaburzone czytaja wasze artykuly. Wiekszosc tych kobiet ma charakter roszczeniowy i skupia sie jedynie na tym, ze im sie nalezy : alimenty (tylko kasa), 500+, 300+ , niszczenie dzieci, niszczenie ich rozumu, duszy poprzez wpajanie nieprawdy i oszczeratw np. o ojcu dzieci itd. Same sa oszukiwane przez system, ale one sa tak nieszczesliwe i chore, ze w jaki sposob maja patrzec na dobro i potrzeby wlasnych dzieci? Moze lobotomia by im pomogla. A co do alimentow to pamietajmy – Obowiązek alimentacyjny to wychowywanie dziecka, osobiste starania, dbanie o rozwój fizyczny, duchowy i intelektualny, odżywianie dziecka a dopiero jako dodatkowy element jest realizacja tego obowiązku w gotówce. Państwo skupia się na finansach wykorzystując deficyty psychiczne rodzica alienującego, zaszczepia dzieciom syndrom PAS, a wiadomo, że takim zatomizowanym obywatelem łatwiej manipulować. Ludzie nie mają pojęcia, że system nie działa dla „dobra dziecka”, ba w ogóle nie ma nawet takiej definicji. To po prostu czysty biznes a towarem sa dzieci. Proste.

  3. Jak można nie pracować to matki nie pracują tylko ciągną kase od ojca i tak całymi latami, jeszcze emerytury za opieke nad swoimi dziećmi, więc bądźcie pewni ludzie, że nic się nie zmieni

  4. Polskie prawo jest niesprawiedliwe -> niszczy dzieci i relację z ojcem nawet jeśli ten bardzo o nią zabiega. Jedyne co pozostaje żeby całego życia nie poświęcić na walkę z „wariatkami” to odpuścić… to chore ale aktualnie taki jedyny mam wniosek z mojej ponad 2 -letniej walki o prawa i widzenia z dzieckiem. Ostatecznie dostałem alimenty takie, że już mnie nie stać na jeżdżenie 1000km do miejsca zamieszkania matki, która przeprowadziła się na drugi koniec Europy (matka nie ma obowiązku przywożenia dziecka do mnie -wykazała, że nie ma pieniędzy). Dzięki POLSKO ! przykro ze względu na synka.

    1. Po pierwsze: „widzenia” to są w więzieniu. A po drugie: co z Ciebie za Polak, jeżeli „odpuszczasz” własnego Syna przez jakąś psychopatkę! Nie liczy się „państwo” o nazwie „Polska”, ale Polska jako Naród, ludzie, miejsce, tradycja. Jesteś ją winien Twojemu Synowi! Walcz!

  5. Artykuł wyjątkowo stronniczy, w dodatku pisany przez osobę, która nie miała z tematem W PRAKTYCE zadnej stycznosci, i w Polsce nie mieszka.
    Fakt, jest wiele kobiet, ktore mają dwie lewe ręce i oczekują, że ktoś je utrzyma, a w przypadku rozstania idą na noże i grają dzieckiem, odcinając je od ojca (alienacja rodzicielska).
    Ale warto mimo wszystko zwracać też uwagę na drugą stronę medalu. Na matki, które nie mają oparcia w ojcach dzieci, się z własnego wyboru wymiksowali z wychowania, w dodatku nie płacąc alimentow. Utrzymanie dziecka samodzielnie plus samodzielne wychowanie nie jest łatwe. Zaniżanie kwot alimentów do jakichś śmiesznych 160 zł w miesiacu, w przypadku gdy ojciec fizycznie nie wydaje na dziecko poza nimi ani zlotowki i sie tym dzieckiem nie zajmuje (podkreslam – z wlasnego wyboru, a nie w wyniku alienowania) – jest krzywdzace dla dziecka.
    Srednie alimenty w PL to ok 500 zl. Do tego mozna otrzymac 500+, o ile drugi rodzic nie pobiera jakichs pieniedzy za granicą na dziecko (ktorego nie widzi ani nie wychowuje), ew. Rodzinne (cos kolo 100 zl na dziecko – pod warunkiem ze nie przekroczy sie limitu zarobkow), i to by bylo na tyle. Na fundusz limit sie nie zmienil od wielu lat. Wiec w dodatku jesli nie placi ojciec i fundusz tez nie placi – nadal sie utrzymuje samemu dziecko. Czy to jest w porządku w stosunku do tych matek, które same wychowują, proponują wspolną opieke, ale ojciec odmawia, bo mu sie nie chce wychowywac, albo wyjechal za granice i tam mu dobrze, i ma w nosie, a kobieta wszystko przy dziecku i dla dziecka robi sama, pracuje, utrzymuje, wychowuje???

    1. Komentarz zupełnie nie na temat. Artykuł podnosi inne aspekty problemu alimentów i całego systemu. Co do ojców „odmawiających” wychowywania dzieci, mamy jeszcze bardziej skrajne zdanie, niż wiele „narzekających” osób płci żeńskiej.

  6. Noż Pan i Władca odezwał się!
    Kiedy mężczyzna odchodzi od kobiety z którą mam dziecko, to jego psim obowiązkiem jest płacenie na to dziecko, tak jak płacił na jego utrzymanie gdy z nią mieszkał. Łaski nie robi. Dziecko to zmajstrował przez przypadek? Dlaczego to matka ma to dziecko utrzymywać? A nie ojciec? Ach ten wygodny egoizm ze strony facetów! Kobiety rzadko wydają pieniądze wyłącznie na siebie. Dla kobiet dziecko jest często ważniejsze od nich samych. Jeśli dziecko chce studiować, to rodzic nie może mu tego zabronić. To, że ojciec jest niewykształcony nie oznacza, że dziecko ma być niewykształcone. W dzisiejszych czasach by odnieść sukces w życiu należy ukończyć studia. Żadna korporacja w Warszawie nie przyjmie ludzi do pracy bez matury, czy co najmniej licencjatu. Nawet zwykły kierowca musi mieć maturę. Więc chrzanienie, że studia są nieobowiązkowe to strasznie głupi argument. Normalny rodzic, w tym ojciec, chce by dziecko miało lepiej w życiu…. Prawo może nie jest doskonałe w tym przypadku, ale innego nie ma. I uchylanie się od płacenia alimentów świadczy o wysokim egoiźmie mężczyzny względem żony i dziecka. Ale za to mężczyźni uważają, że mają więcej praw od kobiet. Jestem ciekawa, w którym kościele tak mówią, bo chętnie tego księdza to bym sponiewierała. Strasznie ciekawa jestem, w której to części Biblii jest napisane, że mężczyzna ma więcej praw od kobiet? Stary Testament, czy Nowy Testament? Czyżby to fiut między nogami świadczy o wyższości mężczyzn? To nie te czasy. Kobiety również pracują i często zarabiają więcej niż kobiety, co nie oznacza, że mężczyźni nie mają obowiązków finansowych wobec rodziny. Mam dość tego męskiego egoistycznego myślenia.

    1. Zawsze mizba żądać, aby sąd ustalił miejsce zamieszkania dzieci przy ojcu i płacić mu alimenty na ich utrzymanie. Jaki to problem?

      Ale nie, święta matka polka musi mieć dzieci ja własność, ojciec ma płacić i siedzieć cicho.

      Nie znam takiego przypadku, aby matka walczyła o to, by ojciec wychowywał dzieci zamiast płacić alimenty. Być może w jakimś normalnym kraju takie cuda są możliwe, ale nie w Polsce. Tutaj dziecko jest własnością matki.

      1. Są przypadki, że matka ma wielkie pretensje, że ojciec rzekomo „nie interesuje się” dzieckiem i bardzo by „chciała” go zmusić do tego, ale nie wspomina o rezygnacji z alimentów… Pozdrawiam.

  7. Gwoli ścisłości: to jest projekt sędziów zatrudnionych w ministerstwie sprawiedliwości. Tak, tak – sędziów, którzy wbrew zasadzie trójpodziału władzy tworzą przepisy. Ci sędziowie to m. in. Dariusz Cieślik i Aneta Matosek-Kozdój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *